wtorek, 15 maja 2018

Rozpoczął się piąty dzień od naszego powrotu z Włoch. 
Choć nasze głowy wciąż są pełne włoskiego klimatu i cudownych widoków, przyszła pora na podsumowanie. 
Nie sposób opisać atmosfery, która panowała między nami w czasie całej pielgrzymki. 
Byłyśmy razem tak bardzo jak nigdy dotąd. Chciałyśmy spędzać w swoim towarzystwie jak najwięcej czasu i wszędzie poruszałyśmy się wspólnie. Ten czas razem przepełniony był ogromną radością, śmiechem do łez, ale też skupieniem i rozmodleniem w czasie wyjątkowych Mszy Świętych. Nasza Pani Dyrygent i jednocześnie niezastąpiona Organizatorka całej pielgrzymki podzieliła ją na dwa ważne etapy. Pierwszy rozpoczęłyśmy wylatując z Warszawy i lądując w Rzymie. To właśnie Rzym był pierwszym miejscem, które miałyśmy zwiedzić. Po zakwaterowaniu u cudownych Sióstr Urszulanek, zmęczone po locie udałyśmy się na odpoczynek, by już rano rozpocząć dzień Mszą Świętą. Miałyśmy przyjemność oprawić tę Eucharystię swoimi utworami. Zaraz po Mszy, udałyśmy się na śniadanie, a potem pełne wigoru i radości ruszyłyśmy na zwiedzanie Rzymu. W trakcie dwóch bardzo intensywnych dni odwiedziłyśmy plac św. Piotra, Muzea Watykańskie, zobaczyłyśmy Kaplicę Sykstyńską i modliłyśmy się przy grobie naszego Papieża Jana Pawła II. Na naszej trasie znalazły się również Bazylika św. Piotra, Bazylika św. Pawła, a także Koloseum, Panteon i Kościół św. Agnieszki. Wzięłyśmy też udział w niedzielnej Mszy Świętej, a zaraz po niej udałyśmy się na Anioł Pański z Papieżem Franciszkiem. Przyszedł moment na czas wolny, który spędziłyśmy na wspólnym obiedzie. Wieczorem, zobaczyłyśmy miejsca, które tylko po zmroku wyglądają magicznie – Plac di Spagna, Hiszpańskie schody i Fontannę di Trevi. Zmęczone, ale szczęśliwe dotarłyśmy do Sióstr, gdzie zjadłyśmy ostatnią wspólną kolację i zakończyłyśmy dzień wspólnym śpiewaniem naszych utworów. Zapisałyśmy w głowie wszystkie wspomnienia i rano ruszyłyśmy dalej rozpoczynając drugi etap pielgrzymki – Pompeje. Na miejsce dotarłyśmy pociągiem i zakwaterowałyśmy się w naszym hotelu. Odwiedziłyśmy Neapol i spacerowałyśmy przemierzając jego przepiękne, klimatyczne uliczki. Zobaczyłyśmy Kościół św. Januarego i modliłyśmy się przy grobie Ojca Dolindo oddając Mu swoje prośby i troski. Ósmy maja był wielkim dniem, zarówno dla mieszkańców jak i dla pielgrzymów z całego świata. Był to dzień Matki Bożej Pompejańskiej. O godz. 10.00 wzięłyśmy udział w Uroczystej Mszy Świętej. Ogrom ludzi obecnych w Kościele i na placu przed nim, ciągle utwierdzał nas w przekonaniu, że znalazłyśmy się w odpowiednim miejscu, o odpowiednim czasie i z odpowiednimi ludźmi tuż u stóp Matki Bożej Pompejańskiej. Na zakończenie Mszy Świętej odczytano suplikę w języku polskim i włoskim. Nie sposób opisać emocji, które nam towarzyszyły, kiedy wszyscy obecni jednym głosem, choć w różnych językach odczytywali treść supliki. W powietrzu unosił się duch modlitwy, wszyscy wyraźnie to czuli. Było to dla nas bardzo wyjątkowe i niezapomniane przeżycie. Przedpołudnie przywitało nas deszczem, ale przed nami było już zwiedzanie miasta Pompeje. 
Miejsca, w którym 24 sierpnia 79 r n.e. zatrzymał się czas. Miasto znajduje się na liście światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO i jest jednym z najlepiej zachowanych obiektów starożytnych na świecie. Widziałyśmy zastygnięte po wybuchu Wezuwiusza ciała ludzi i chodząc po bardziej pustych uliczkach odnosiłyśmy wrażenie jakbyśmy chodziły po wielkim cmentarzysku, ze śpiącym wulkanem w tle. Po zwiedzaniu zjadłyśmy wspólny obiad, kupiłyśmy pamiątki i udałyśmy się do hotelu, aby odpocząć. Ostatnim punktem na naszej trasie była wyspa Capri. 
Z Pompei dostałyśmy się na nią wodolotem. 
Następnie udałyśmy się na łódź, którą opłynęłyśmy całą wyspę. Mimo zapowiadającego się deszczowo dnia, wyspę podziwiałyśmy w pełnym słońcu, ciesząc się 
pięknymi widokami. 
Po rejsie wjechałyśmy kolejką linową na górę wyspy i odwiedziłyśmy ogrody cesarza Augusta, a później spacerowałyśmy cudownymi uliczkami. Popołudnie spędziłyśmy w Neapolu, do którego wróciłyśmy, aby jeszcze trochę poczuć klimat tamtejszych uliczek, zaopatrzyć się w pamiątki i zjeść wspólnie późny obiad. Do hotelu wróciłyśmy bardzo zmęczone, ale nadal szczęśliwe. Jedząc wspólnie kolację i wspominając wszystko co się wydarzyło śmiałyśmy się do łez, a rozmowom nie było końca. Wciąż było nam mało siebie. Wokół wciąż słychać było śmiech, a na naszych twarzach wciąż gościła radość. 
Nie mogło być inaczej. Ta pielgrzymka zaczęła się z uśmiechem i tak też musiała się zakończyć. Późnym wieczorem spotkałyśmy się jeszcze na pięknym hotelowym placu, by wspólnie podziękować naszej Pani Dyrygent za organizację całej pielgrzymki, za Jej troskę i oddanie, oraz wręczyłyśmy prezenty. 
Jesteśmy wdzięczne, bo wiemy ile pracy kosztowała cała organizacja, planowanie i wyliczanie kosztów. 
Mimo ogromnego zmęczenia uśmiech nie znikał 
z naszych twarzy. 
Dziękujemy Pani Dyrygent, za to, że wzięła na siebie największy ciężar i poprowadziła całą tę pielgrzymkę. 
Bez Niej, to wszystko nigdy nie doszło by do skutku. Dziękujemy za Jej przewodnictwo, za wspólne rozmowy i śmiech do utraty tchu. 
Dziękujemy też sobie samym. 
Za wspólne poranki i wieczory, za wspólne posiłki, radość, śmiech i wspólne zmęczenie, które również dało nam ogromnie dużo i połączyło nas jak nigdy dotąd. 
To był wyjątkowy czas. Niezapomniany. 
Chyba żadna z nas nie spodziewała się, że Włochy tak bardzo zapadną w nasze serca. 
Na koniec można dodać jedynie: 
„bo nikt nie ma za nas tego – co mamy razem.”
💜💜💜