czwartek, 4 lipca 2019

Chociaż wakacje dopiero się zaczynają i każdy z nas będzie odpoczywał, cieszył się słońcem i podziwiał piękno naszego kraju i świata, my już dzisiaj zapraszamy Państwa na nasz 
Koncert z okazji 75 – rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. 
Koncert odbędzie się 1 sierpnia, pamiętnego dnia dla wszystkich Polaków. 
Wystąpimy pod dyrekcją naszej Pani Dyrygent Jolanty Janczuk – Tyszkiewicz. 
Na fortepianie będzie nam towarzyszył Pan Marcin Mazurek, 
a cały Koncert poprowadzi Mateusz Balcerkiewicz. 
W programie znajdą się znane piosenki i pieśni powstańcze, do których wykonywania wspólnie z nami będziemy Państwa zachęcać. 
Bądźmy razem w ten sierpniowy wieczór. 
Koncert odbędzie się w Centrum Promocji Kultury o godzinie 18.00. 
Jeszcze raz serdecznie zapraszamy! 


środa, 19 czerwca 2019

Koniec czerwca to czas podsumowań - zatem czas na kilka słów od naszej Pani Dyrygent - Jolanty Janczuk - Tyszkiewicz:
"Przed Koncertem z okazji Dnia Matki i Ojca, oraz moim 25 - leciem Pracy Artystycznej, wyjechałyśmy na warsztaty muzyczne w góry, które według mnie są najpiękniejsze. Mieszkałyśmy w Karpaczu i wszystko, co tam się wydarzyło miało same dobre i owocne skutki. Wspólne, codzienne wędrówki, wspólne posiłki, długie, męczące ćwiczenia muzyczne, rozmowy i radość sprawiły, że mocniej nawiązała się między nami ogromna więź muzyczno - przyjacielska. Patrząc z boku na to, zauważyłam, że ze wszystkiego wypływało dobro i prowadziło ono do zarażania Nim innych. Po powrocie szybkie powtórzenie nowych utworów i nastąpił Nasz upragniony Koncert. Panie i dziewczęta stanęły na wysokości zadania. Przygotowane i pełne uśmiechy zmierzyły się z trudem prób, ćwiczeń, aż w końcu zaświeciły swoim talentem na Koncercie. Całą oprawą muzyczną zajęli się Pan Marcin Mazurek i Wojtek Walasek, którzy z ogromnym zaangażowaniem stworzyli niekiedy swoje aranżacje do utworów. Cudowni Muzycy, którzy ogromnym kunsztem swojej gry zachwycili wszystkich słuchających, no i nas. Lubimy z Nimi śpiewać, bo jest to podróż zawsze pierwszą klasą. Całość Koncertu poprowadził Pan Mateusz Balcerkiewicz, który wspaniale urzeka swoim głosem i sztuką oracji. Potem przepiękne życzenia i wdzięczność za moją długoletnią pracę. No cóż, czas leci szybko. Pragnę podziękować Wszystkim, którzy są ze mną przez cały ten czas, którzy śpiewają razem ze mną, pomagają mi, którzy serdecznie patrzą na mnie i są wdzięczni, że tu właśnie jestem. Dziękuję Wszystkim przybyłym na Koncert, dziękuję za życzenia i kwiaty. Dziękuję Księdzu Tomaszowi i Lektorom za życzenia. Dziękuje Kółku Różańcowemu, Siostrom, przybyłym na Koncert Gościom, oraz Wam Kochane Panie, Dziewczęta i Dzieci. To sama przyjemność i satysfakcja podróżować z Wami po pięcioliniach w poszukiwaniu czystego, nowego dźwięku. Ten wspólny trud się opłaca, bo daje ogromną Satysfakcję. Gratuluję sobie i Wam wspólnych sukcesów Baba Yetu... oraz You raise me up. Kocham swoją pracę, która jest moją pasją. Kocham Ludzi, a przede wszystkim Pana Boga, któremu poprzez śpiew całe życie służę."
Jolanta Janczuk - Tyszkiewicz
Ostatnie dwa tygodnie były dla nas bardzo intensywne.
Zostaną w naszej głowie na zawsze, bo wiązały się z tym, co kochamy - z Muzyką.
Można powiedzieć, że powoli nasze głowy wracają do normalnego życia.
Dzisiaj mija równo tydzień od naszego powrotu z Karpacza i czas podsumować ten wyjazd.
Wyjazd, którego jednym słowem, czy zdaniem nie da się opisać.
W jego trakcie uczyłyśmy się od nowa być sobą - ze sobą. Przełamywałyśmy swoje lęki i uczyłyśmy się miłości do gór.
Już od czwartkowego wieczoru wszystkie myśli i przygotowania skupiały się wokół piątkowego wyjazdu. Tworzyłyśmy specyficzne listy rzeczy i ze śmiechem informowałyśmy się o postępach w pakowaniu. ;-)
Na pociąg nikt nie zaspał - nawet największe śpiochy. Każda z nas tak długo czekała na ten wyjazd, że nie było o tym mowy. Ponad pół godziny przed czasem czekałyśmy już zniecierpliwione na peronie - licząc na to, że nasze zniecierpliwienie sprawi, że odjedziemy przed czasem.
Pogoda była wspaniała, a my czułyśmy, że przed nami cudowny czas.
W pociągu w czasie siedmiu godzin odbyłyśmy tysiące rozmów na tematy ważne i mniej ważne. Śmiałyśmy się, a każda z nas zostawiając Warszawę poczuła się wolna.
Kiedy dojechałyśmy na miejsce, nikt nie czuł zmęczenia. Wręcz przeciwnie, po zameldowaniu w hotelu i późnym obiedzie, nawet nie myśląc o odpoczynku wybrałyśmy się na popołudniowy spacer do Świątyni Wang - ewangelickiego Kościoła, który został w 1842 roku przeniesiony do Karpacza z miejscowości Vang w Norwegii. Jest to najstarszy, drewniany Kościół w Polsce. Zobaczyłyśmy też znajdujący się obok niego Cmentarz Górski, na którym spoczywa między innymi Tadeusz Różewicz. Zarówno w drodze do Świątyni Wang jak i z powrotem naszym oczom ukazały się pierwsze widoki i wiedziałyśmy, że jesteśmy w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie. Wrociłyśmy do hotelu, bo przed nami była sobota i... Śnieżka! Poranek przywitał nas deszczem, ale jako nieustraszone kobiety zaopatrzyłyśmy się w płaszcze przeciwdeszczowe i ruszyłyśmy przed siebie. Przed nami był wjazd wyciągiem, chwila odpoczynku w schronisku i wejście na Śnieżkę. Deszcz szybko minął zabierając ze sobą mgłę i kiedy na horyzoncie pojawiło się słońce ruszyłyśmy na szczyt. Miałyśmy ze sobą zaufanego człowieka w Osobie naszej Pani Dyrygent, więc trasę pokonywałyśmy z pełnym spokojem, chociaż i lekkim trudem. Po dotarciu na szczyt weszłyśmy na chwilę do kaplicy, by się pomodlić. Dla niektórych z nas (w tym dla mnie) była to wzruszająca chwila. Pierwszy szczyt zdobyty razem. Pierwsze wspieranie się w trudzie wchodzenia. Kto tego nie czuł - nie zrozumie. :-)
Na szczycie zachwyciłyśmy się widokami i zeszłyśmy tym samym, trudniejszym szlakiem. Wiedziałyśmy, że rano czekają nas pierwsze zakwasy, ale czy był ktoś kto się tym przejmował? Jestem pewna, że nie. Po powrocie wspólny obiad i wieczorna próba w ramach warsztatów muzycznych. Plan na niedzielę był znany od dawna - poranna Msza Święta i wyjazd do Czech i znajdującego się tam Skalnego Miasta. Zapach skał, wysokości i wąskie przejścia - takie atrakcje lubimy najbardziej. Kolejny dzień mogłyśmy uznać za doskonale spędzony i udany. Wieczorem nasza Pani Dyrygent zaprosiła nas na uroczystą kolację. Cały czas mogłyśmy się cieszyć swoim towarzystwem, a i (czego nie można ukryć) - doskonałym jedzeniem. Po kolacji tradycyjny wspólny, wieczorny spacer i próba w pokoju nr. 4, który został naszą salą prób, co skutecznie motywowało nas do tego, by zawsze wyglądał jak z katalogu - prawda Dziewczynki? ;-)
Ta próba była wyjątkowa. Postanowiłyśmy na niej zbudować utwór "Baba Yetu" od nowa. Postawić go od podstaw. Metodą prób i błędów, wzruszeń i nieopisanej wewnętrznej radości, zaczęła dziać się magia. Czas mijał, a my nadal śpiewałyśmy. Wiedziałyśmy już, że następny wieczór chcemy spędzić w tym samym miejscu, towarzystwie i z tą samą Muzyką. Był to przecież zaraz po "You raise me up" najważniejszy utwór Koncertu, który był przed nami. Musiałyśmy jednak kiedyś skończyć, żeby choć trochę się przespać i rano mieć siłę na to co przed nami, a przed nami była Szrenica. Kto zna ten wie, a kto nie zna - musi uwierzyć nam na słowo, że tam przełamuje się swoje lęki jeśli chodzi o przejazd koleją krzesełkową, najpierw co prawda wśród drzew, które nas otulają z obu stron, ale potem na wysokości 1300 m. n.p.m. Wtedy przychodzi czas, że musimy ten lęk przełamać, bo w zasadzie nie mamy innego wyjścia. Od stacji górnej miałyśmy do przejścia 300 metrów, i znalazłyśmy się na Trzech Świnkach, a stamtąd na Łabski Szczyt. I o ile droga do celu była całkiem przyjemna, o tyle powrót po odpoczynku w Schronisku, nie należał już do najłatwiejszych. Nic to jednak było dla nas. Motywowałyśmy się nawzajem. Na czele szła nasza Pani Dyrygent, wyznaczając nam trasę, więc wyrównałyśmy oddechy i szłyśmy dzielnie przed siebie śpiewając, rozmawiając na przeróżne tematy, a także pogrążając się w zadumie i w zachwycie pięknymi widokami dookoła. Dotarłyśmy do kolejki, którą zjechałyśmy na dół (tak, tak - kolejny lęk przełamany!) i pojechałyśmy na obiad do najlepszej smażalni ryb w Sosnówce, by z widokiem na urokliwe stawy zjeść najsmaczniejszą rybę jaką jadłyśmy w życiu. Do hotelu wróciłyśmy zmęczone, ale nie na tyle, by zrezygnować z popołudniowego spaceru, w trakcie którego można było kupić pamiątki z Karpacza. Po powrocie ze spaceru nie mogłyśmy się już doczekać wieczornej próby, która jeszcze bardziej niż poprzednia naładowała nas pozytywnymi emocjami. Był to bardzo wzruszający wieczór, pełen Muzyki i wielu ciepłych słów, które kierowała do nas nasza Pani Dyrygent. Wieczór podziękowań, śmiechu i nieukrywanej nostalgii, że ten wspólny czas minął tak szybko. Ten wyjazd nie odbyłby się gdyby nie Osoba, o której wspomniałam tutaj już kilka razy. Pani Jolu, dziękujemy za ten czas. Czas, który sprawił, że jesteśmy bardziej dojrzałe i jeszcze bardziej siebie kochamy. 
Dziękujemy za pokazanie nam piękna Karkonoszy i za możliwość Ich pokochania. 
Dziękujemy za znajomość szlaków, dzięki której z zamkniętymi oczami mogłyśmy przejść każdą trasę. W naszych głowach i sercach pozostaną widoki, smaki, zapachy i atmosfera, a tak chyba można zdefiniować udaną podróż. 
Dziękujemy za Wszystko!
 💜💜💜

 

niedziela, 16 czerwca 2019

Emocje wciąż żywe, a to podobno najlepszy czas na pisanie. 
Czekałyśmy na ten Koncert długo - na tyle długo, żeby zacząć odczuwać już lekkie zniecierpliwienie. I nadszedł - był najpiękniejszy w świecie. Pełen uśmiechu, wzruszeń i Miłości wypływającej z nas w kierunku Pana Boga i nas samych. Nie sposób opisać emocji, które są w nas w trakcie takich Koncertów. To można zrozumieć tylko stojąc przy ołtarzu i patrząc na tych wszystkich Ludzi. Na naszych Gości. Na ich wzruszenia, uśmiechy i wierne przychodzenie na każdy z naszych występów. Bardzo to doceniamy i jesteśmy Wam wdzięczne. Na początku dziękujemy naszej Pani Dyrygent Jolancie Janczuk - Tyszkiewicz. Osobie, bez której ten Koncert by się nie odbył, i która włożyła całe serce w to, żeby wyglądał tak, jak to Państwo mieliście okazję zobaczyć i usłyszeć. Życzymy sobie więcej takich Koncertów, więcej emocji i wzruszeń - Pani Jolu, jest Pani Niezastąpiona. Dziękujemy za odkrycie przed nami utworu "Baba Yetu", nad którym pracowałyśmy w Karpaczu z nieukrywaną przyjemnością. Dziękujemy też za możliwość wykonania wspólnie z Panią utworu "You raise me up". Każdy kto zna jego tłumaczenie - wie, jak wyjątkowy jest to utwór. Dziękujemy, że Pani przy nas trwa - przy nas i dla nas. To jest dla nas największa nagroda. Dziękujemy naszym Muzykom - Panu Marcinowi Mazurkowi, oraz Panu Wojciechowi Walaskowi. Pani Dyrygent wspomniała tuż po Koncercie, że jesteście Panowie niezastąpieni i podpisujemy się pod tym z całą stanowczością. To przyjemność móc z Wami współpracować przy takich pięknych Projektach. Sprawiliście, że ten Koncert był magiczny i za to Wam dziękujemy. Dziękujemy naszemu Konferansjerowi Mateuszowi Balcerkiewiczowi. Za ciepło w głosie, które przeprowadziło nas przez ten Koncert, oraz za Przyjaźń i wszelką pomoc przy organizacji Koncertu. Dziękujemy Księdzu Tomaszowi Kalinowskiemu, naszemu wikariuszowi, za ciepłe słowa skierowane zarówno do Pani Dyrygent, jak i do nas, ale również za błogosławieństwo na zakończenie Koncertu. Dziękujemy Chórowi Złota Jesień z Ząbek - naszym Przyjaciołom, którzy występują z nami od lat. Pokazujecie nam, że Miłość do Muzyki nigdy nie przemija - i jest to dla nas piękny przekaz na teraźniejszość i przyszłość. Dziękujemy naszym Dzieciakom ze Scholi Kamionek, za ich beztroskę i wspaniałe wykonanie utworu "Hava Nagila", a zwłaszcza Ich Rodzicom, którzy wkładają dużo pracy w to, by zorganizować swój czas tak, aby Dzieciaki mogły być w Zespole. Dziękujemy za Wasze piękne życzenia dla Pani Joli, oraz za kwiaty i prezenty. To wspaniałe czuć Wasze zaangażowanie i wsparcie. Dziękujemy też naszym kolegom Lektorom. Za Ich obecność i ciepłe słowa, oraz za wszystkie posty na Facebook'u informujące i zapraszające na nasz Koncert. To był wyjątkowy wieczór i ciężko będzie go powtórzyć, ale spróbujemy już za rok. Jesteśmy szczęśliwymi ludźmi. Muzyka sprawia, że nasze życie jest Wyjątkowe. Raz jeszcze dziękujemy wszystkim i każdemu z osobna. Ciężko będzie dzisiaj zasnąć, bo już tęsknimy za emocjami i za Wami - naszymi Słuchaczami. Kochamy Was i ściskamy muzycznie.

* Zdjęcia dzięki uprzejmości FP Parafii Konkatedralnej Bożego Ciała na Kamionku. 
Autorem zdjęć jest Mateusz Sieńczewski. Dziękujemy!