wtorek, 26 stycznia 2021

Sprawozdanie działalności
Konkatedralnego Chóru Kamionek za rok 2020

Ostatni dzień roku, to zawsze dobry czas na podsumowania. Ludzie zatrzymują się na chwilę i wspominają wydarzenia ostatnich miesięcy. Kiedy w styczniu rozpoczynałyśmy kolejny rok prób, do głowy nam nie przyszło, że będzie to rok tak inny od wszystkich pozostałych. Spotykałyśmy się jak zawsze na piątkowych próbach, a także śpiewałyśmy podczas Mszy Świętych w styczniu i w lutym. Kiedy w marcu świat obiegła informacja o Koronawirusie, wszyscy śledziliśmy wydarzenia czekając na ich dalszy rozwój. Nikt z nas nie przypuszczał, że dwadzieścia cztery dni później świat stanie w miejscu. Wszyscy staraliśmy się ograniczać swoje wychodzenie z domu, a nasze próby, nasze ukochane próby zostały zawieszone na czas nieokreślony. Po tylu latach dla każdej z nas było to jak wstrzymanie oddechu. Każdy piątek nie był już takim piątkiem, na który zawsze czekałyśmy. Świat zwolnił i wszyscy skupiliśmy się na dbaniu o bezpieczeństwo swoje i tych, których kochamy. Codziennie o 20.30 odmawialiśmy Różaniec, prosząc Matkę Bożą, o zatrzymanie tej epidemii, oraz o ratunek dla ludzi i świata. Każdy z nas czuł wtedy strach i niepewność, a my dodatkowo nie mogłyśmy być ze sobą. Potem kwiecień i… Triduum Paschalne. Nasz ukochany Czas. Czas czuwania przy Panu Jezusie i uwielbiania Go swoim śpiewem. Nasze Jutrznie w Wielki Piątek i w Wielką Sobotę, które nie mogły się odbyć. Ograniczenie ilości osób w naszym Kościele do pięciu. Triduum Paschalne w wersji on-line. Dla nas było to przeżycie dość abstrakcyjne. Przecież do tej pory wyglądało to inaczej. Byłyśmy razem każdego dnia, śpiewałyśmy, czuwałyśmy przy Ciemnicy i przy Grobie Pana Jezusa. Nie sposób opisać wzruszeń, które towarzyszyły nam, kiedy słuchałyśmy Liturgii w radiu, siedząc w swoich domach, albo kiedy widziałyśmy praktycznie pusty, jakby wymarły, nasz ukochany kamionkowski Kościół. Codziennie modliłyśmy się, żeby to się skończyło. Tak bardzo pragnęłyśmy już normalności. Nie zliczymy rozmów, które przeprowadziłyśmy. Spotkań on-line, które wywoływały uśmiech, kiedy tylko widziałyśmy swoje twarze na ekranach telefonów komórkowych. Tęskniłyśmy każdego dnia, bo Covid odciął nam nasz muzyczny tlen. Z tej tęsknoty, tuż przed urodzinami naszej Pani Dyrygent, nagrałyśmy dla Niej filmik urodzinowy z życzeniami. Nie mogłyśmy się spotkać, ale w tym filmiku byłyśmy razem. Każdy sposób był dobry, żeby znowu poczuć tę bliskość. Dni mijały, a my nie ustawałyśmy w codziennej modlitwie i ciągle tęskniłyśmy. 11 czerwca zaśpiewałyśmy na Uroczystości Bożego Ciała i znów poczułyśmy przypływ muzycznej mocy. W czerwcu nagrałyśmy też kolejny film, tym razem z okazji Imienin naszej Pani Dyrygent. Znowu byłyśmy razem choć przez chwilę i stworzyłyśmy coś, co wywołało u Pani Joli niemałe wzruszenie. Dla nas natomiast była to nieopisana radość, dużo wzruszeń i szczerego śmiechu, który od dawna nie gościł na naszych twarzach. Potem przyszedł czas wakacji, a zaraz po nich w sierpniu – dwie próby, przygotowujące nas do obchodów Uroczystości 100-lecia Cudu nad Wisłą. 13 sierpnia odbyła się ta wyjątkowa Uroczystość, a my przygotowane przez naszą Panią Dyrygent i pod Jej ręką, zajęłyśmy się oprawą muzyczną tego wydarzenia. Po uroczystości wzięłyśmy jeszcze udział w nagraniu filmu pt. „Tajemnice Konkatedry”, którego inicjatorem był Pan Rajmund Sznabel, prezes Fundacji Między Wierszami, a którego częścią był nasz Koncert zarejestrowany w naszej Konkatedrze. W wakacje Nasz Ksiądz Proboszcz Wacław Madej wyremontował organy i naszą salę prób. Była to dla nas ogromna niespodzianka, i z niecierpliwością czekałyśmy na wrzesień, żeby wrócić do regularnych prób i znów cieszyć się sobą, muzyką i tym wspaniałym miejscem, w którym mamy przyjemność śpiewać. Te próby były dla nas odskocznią od strachu, który przecież nadal nam towarzyszył. Wzmacniały nas i nastrajały na kolejne dni i tygodnie. We wrześniu śpiewałyśmy również na Konsekracji Świątyni NMP Matki Kościoła w Ostrówku, na specjalne zaproszenie Księdza Biskupa Romualda Kamińskiego. W październiku wydałyśmy za mąż naszą Krasię, a tym samym śpiewałyśmy na najbardziej wzruszającym ślubie jednej z nas. Usłyszałyśmy niezapomniane Ave Maria Pani Joli i uśmiech nie schodził nam z twarzy, kiedy widziałyśmy naszą Krasię – już Żonę, idącą pod rękę z Rafałem, ku wyjściu z Kościoła, po zaślubinach. Później kolejne obostrzenia i znowu przerwa w próbach. Byłyśmy daleko, ale sercami ciągle blisko. W listopadzie wzięłyśmy też jak co roku udział w Mszy Świętej z okazji Świętej Cecylii, w trakcie której modliłyśmy się o szybki powrót do zdrowia dla naszej Ukochanej Pani Dyrygent. Covid dotknął nas prawie namacalnie. Ta Msza Święta była wyjątkowa. Każda z nas myślała wtedy ciepło o naszej Pani Dyrygent, która walczyła z Koronawirusem. Nigdy nie zwątpiłyśmy i cały czas gorąco się modliłyśmy będąc telepatycznie tak blisko siebie, jak chyba nigdy. To doświadczenie zostanie z nami do końca życia. Strach, lęk, ale też jakże niesamowita i wielka wiara w to, że wszystko będzie dobrze, bo nie może być inaczej. Pandemia nie była w stanie nas zupełnie wyłączyć z życia, nie była w stanie nas zastraszyć. Zawsze znalazłyśmy sposób czy okazję, żeby się spotkać, choćby w ograniczonym składzie. Nasz Zespół nigdy nie przestał funkcjonować i zawsze żył. Jeśli nie blisko siebie i nie w trakcie prób, czy wspólnych Mszy Świętych – to on-line, w trakcie rozmów i wspólnych modlitw. Po listopadzie przyszedł grudzień, a grudzień jest zawsze oczekiwaniem na Narodziny Pana Jezusa i na Pasterkę. Przed Pasterką spotkałyśmy się na próbie i znów poczułyśmy tę radość z bycia razem do tego stopnia, że… nie chciałyśmy wracać do domu. A potem 24 grudnia. Wigilia i wyczekiwana przez nas Pasterka. Pierwsze „Wśród nocnej ciszy”, które zawsze jest tak wyjątkowe. Wspólne śpiewanie kolęd, a potem życzenia pełne ciepłych słów i znów rozstanie, ale tylko po to, żeby w Niedzielę znów być razem i śpiewać na chwałę Maleńkiego Pana Jezusa. Ten rok był inny, doświadczył nas w ten czy inny sposób, jak chyba każdego człowieka na świecie. Dla nas był jednak wyjątkowy w tej inności. Nigdy się nie zatrzymałyśmy. Zmieniała się tylko przestrzeń, która nas otaczała i czas… a my cierpliwie czekałyśmy i szłyśmy do przodu. Zrozumiałyśmy jeszcze bardziej, że naprawdę się kochamy i tworzymy coś wyjątkowego. Nie wiedziałyśmy, że umiemy tak tęsknić i tak się modlić. I to jest dla nas najlepsza lekcja z tego roku. Dziękujemy wszystkim, którzy są przy nas. Naszej Pani Joli – za Wszystko, a zwłaszcza za to, że tak szybko wróciła do zdrowia i do nas. Za Jej serce i za to, że nauczyła nas tak kochać, że tęsknota za tymi, których kochamy i za tym, co kochamy, była czasami nie do wytrzymania. Dziękujemy Księdzu Proboszczowi – Naszemu Wspaniałemu Opiekunowi - za Jego obecność i za każde dobre słowo z Jego ust, które miałyśmy okazję usłyszeć w tym roku. Wszystkim składamy noworoczne życzenia – naszym Księżom Wikariuszom, siostrze Celinie i wszystkim naszym Bliskim i Słuchaczom. Niech ten rok będzie inny. Niech będzie przepełniony zdrowiem i radością. Niech da nam harmonię i spokój, których tak bardzo potrzebujemy do dobrego i szczęśliwego życia. Panie Jezu, Nasza Ukochana Matko Boża Zwycięska – jesteśmy przepełnione wdzięcznością za wszystkie łaski, a otrzymałyśmy ich naprawdę dużo i za każdą z nich dziękujemy. Oddajemy się w Wasze ręce – najlepsze w jakie możemy się oddać. Czuwaj nad nami każdego dnia, Panie Jezu. Dziękujemy Ci za ten wyjątkowy rok.