poniedziałek, 2 sierpnia 2021

Wakacje Konkatedralnego Chóru Kamionek - Razem i oddzielnie

Dla naszego Chóru wakacyjnym miesiącem jest niewątpliwie lipiec. To właśnie w lipcu większość z nas wyjeżdża z Warszawy, żeby choć na chwilę oderwać się od miejsca, w którym spędzamy przecież praktycznie cały długi rok. Nie inaczej jest teraz. Każda z nas wyruszyła w wybranym przez siebie kierunku świata lub Polski. Samotnie, z bliską osobą, z Przyjaciółmi, ze zwierzakami. Każda na swój wyjątkowy sposób. Każda odwiedziła jedno wybrane miejsce lub kilka. Samochodem, pociągiem lub samolotem. Poznałyśmy wyjątkowe miejsca i ludzi, którzy zostaną w naszej pamięci. Wspinałyśmy się po górach, spacerowałyśmy po plażach, pływałyśmy kajakami, lub jeździłyśmy na długie wycieczki rowerowe. Zapisujemy w naszej pamięci wszystkie zachody słońca, zawirowania pogodowe, czy zmęczenie po długiej trasie. Zapisujemy i już czujemy wielką tęsknotę za tym czasem, ale jesteśmy za niego bardzo wdzięczne. Za każdą rozmowę, za każdy uśmiech, za każde spojrzenie. Najbardziej jednak za to, że zwyczajnie było nam to dane. Za to, że był to czas bezpieczny i beztroski. Czas, który pozwolił nam odpocząć i cieszyć się życiem, słońcem i wyjątkowymi przeżyciami. Zawierzyłyśmy nasze wakacje, nasze wyjazdy, Panu Jezusowi i Matce Bożej Zwycięskiej. Za wszystko dziękujemy. To był wyjątkowy czas. W sierpniu wracamy do pracy. Przed nami czas prób i oprawa muzyczna Uroczystej Mszy Świętej, z okazji 101-rocznicy Bitwy Warszawskiej, która odbędzie się w Ossowie.

To był wyjątkowy rok. Rok, który mimo pandemii był dla nas najbardziej pracowitym czasem. Rozpoczęłyśmy go już na początku stycznia, jak zawsze - Mszą Świętą. Powierzyłyśmy miesiące, które były przed nami Świętej Bożej Rodzicielce, bo to w Jej Uroczystość, zaczął się nasz nowy rok. Krótko po tej Uroczystości, śpiewałyśmy na Mszy Świętej z okazji Ingresu Księdza Biskupa Jacka Grzybowskiego, do naszej Konkatedry. W styczniu również uczestniczyłyśmy w uroczystej Mszy Świętej, inaugurującej obchody 200-lecia urodzin Cypriana Kamila Norwida. Po Mszy odbył się nasz pierwszy Koncert w nowym roku, w czasie którego wykonałyśmy nasze najpiękniejsze utwory, między innymi „Błogosławcie Pana”, czy „O Salutaris Hostia”. Zarówno w Mszy Świętej jak i w Koncercie, uczestniczyli znamienici Goście, na czele z Księdzem Biskupem Romualdem Kamińskim, którzy poprosili nas o bis, w postaci utworu „Sen o Warszawie”. Styczeń rozpoczął się więc bardzo pracowicie, a przed nami była już perspektywa zbliżającego się Triduum Paschalnego. Wielki Post rozpoczęłyśmy śpiewając na Mszy Świętej w Środę Popielcową. Luty upłynął nam na przygotowaniach do Triduum Paschalnego i Świąt Wielkiej Nocy. Czekałyśmy na ten czas, tęskniłyśmy do niego i okazał się chyba najbardziej wyjątkowym czasem, w naszym życiu. Nigdy nie zapomnimy tegorocznego Triduum Paschalnego. Tych przygotowań, emocji z tym związanych, ciężkiej pracy, ale też zacieśniania się więzi między nami. Każda pieśń, każdy psalm,– wszystko w tym wyjątkowym czasie przeżywałyśmy dwa razy mocniej. Czas przygotowań i samo Triduum Paschalne, rozwinęło nas przede wszystkim duchowo i za to czułyśmy i czujemy największą wdzięczność. Tydzień po Niedzieli Wielkanocnej, zgodnie z naszym zwyczajem, śpiewałyśmy na Mszy Świętej w Niedzielę Miłosierdzia Bożego. Jest to dla nas stały i niezmienny punkt miesiąca, zaraz po Świętach Wielkanocnych. Zawierzyłyśmy siebie Panu Jezusowi Miłosiernemu i jest to dla nas wyjątkowe Święto. Maj upłynął nam na przygotowaniach do Uroczystości Zesłania Ducha Świętego i Bożego Ciała. Był to bardzo intensywny czas, który zaowocował w trakcie Mszy Świętej i Procesji w Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pana Jezusa. Po raz pierwszy zaśpiewałyśmy „Panis Angelicus” Frank’a, a także utwór, którzy przygotowywałyśmy przez wiele miesięcy, a który jest dla nas wyjątkowy i został określony „Dorobkiem Covida” – czyli „Sogno di Volare”. Wczoraj zakończyłyśmy nasz rok pracy. Nie mogłyśmy zakończyć go w sposób inny, niż wspólna Eucharystia. Byłyśmy razem i dziękowałyśmy Panu Bogu, za ten wyjątkowy czas. Wciąż używamy słowa „wyjątkowy”, ale był to czas tak niezwykły, że ciężko go określić inaczej. Ilość zmian jaka zaszła w nas w tym trudnym dla świata okresie jest nie do opisania. Nasz rozwój duchowy i muzyczny zaskoczył chyba nawet nas same. Tak mocno kochamy Pana Jezusa, siebie nawzajem i muzykę, że musiałyśmy uczynić ten rok takim, jakby dookoła nas nie działo się nic złego. W tym roku nie było piątku bez próby, czy miesiąca bez Mszy Świętej. Zawsze coś się działo. Nie przestraszyłyśmy się, a wręcz przeciwnie – zaufałyśmy Panu Bogu, a on nas przez ten rok przeprowadził. Każda z nas jest zdrowa i usatysfakcjonowana tym, co wspólnie osiągnęłyśmy. Mamy siebie i czujemy taką moc, jak nigdy wcześniej. Tęsknimy za sobą w tygodniu i z niecierpliwością czekamy na każdą kolejną próbę, czy możliwość zaśpiewania dla Pana Boga i naszych Słuchaczy. Dziękujemy za to Panu Jezusowi, któremu powierzałyśmy się w czasie każdej Koronki, a także Matce Bożej w trakcie każdego wspólnego Różańca. Dziękujemy naszej Pani Dyrygent, Pani Joli – bez Której nie byłoby nas. Za Jej wsparcie, cierpliwość i nieustanne motywowanie nas do tego, żebyśmy chciały być lepsze - bo kiedy w końcu w to uwierzyłyśmy stworzyłyśmy Dream Team nie do zniszczenia. Dziękujemy za rozwinięcie naszych talentów i wiary w siebie. Za wszystkie rozmowy przed, w trakcie, a także po próbach – kiedy tak bardzo nie chciało nam się wracać do domu i mogłyśmy tak rozmawiać i rozmawiać. Za każdą uwagę, która sprawiała, że efekt końcowy pracy nad utworami, czy psalmami dawał nam satysfakcję i czułyśmy dumę. Przez cały rok wzrastał z nami Kuba, który z dnia na dzień rozwijał się muzycznie i wzrastał, by razem z nami przejść przez „Ave Verum”, „Pokarmie naszej drogi”, oraz „Alleluja” – od Mrowca, do Wielkanocnego Haendla. Dziękujemy za wspólne chwile Państwu Wardawym, którzy razem z nami przeszli przez Covid. Dziękujemy też naszym Słuchaczom, za ich uśmiechy, dobre słowa, i wdzięczność, którą widziałyśmy na Ich twarzach, kiedy zostawali, aby nas posłuchać, nawet po Mszy Świętej. Nie zamieniłybyśmy tego roku na żaden inny i nie cofnęłybyśmy czasu. Osiągnęłyśmy tak dużo, że możemy się tylko cieszyć i być z siebie naprawdę dumne. Dziękujemy za nagranie Panu Andrzejowi i Panu Rafałowi.

Z Miłością.

Konkatedralny Chór Kamionek

.

Na tę Uroczystość przygotowywałyśmy się przez cały maj. Spotykałyśmy się co piątek, aby uczynić ten dzień podniosłym i uroczystym. W Boże Ciało, Pan Jezus wychodzi na ulice, do wszystkich ludzi, a my biorąc udział w procesji, otwarcie wszem i wobec, wyznajemy naszą wiarę. Obudziło nas piękne słońce, które zwiastowało wyjątkowość tego dnia. O godzinie dziesiątej, w naszej Konkatedrze, rozpoczęła się Msza Święta, a my na wejście wykonałyśmy utwór „Oto jest dzień, który dał nam Pan”. W trakcie Ofiarowania, zaśpiewałyśmy nasze „O Salutaris Hostia”, a po Komunii „Przez śmierć bolesną”. Chwilę później rozpoczęła się procesja wokół Kościoła. Cieszył nas widok ludzi, dla których śpiewałyśmy. Mogłyśmy zobaczyć Ich uśmiechnięte twarze, w których odbijały się promienie słońca. Było jednak coś ważniejszego. Nasz Pan Jezus. To dla Niego i o Nim była każda z pieśni, czy każdy z utworów. Przy pierwszym ołtarzu wykonałyśmy „Panis Angelicus”, przy drugim „Pokarmie naszej drogi”, a przy trzecim „Ave Verum” Mozarta. Z niecierpliwością czekałyśmy jednak na czwartą stację. Przed nami stało największe wyzwanie. „Sogno di Volare”. Utwór, w którym zakochałyśmy się właściwie od pierwszego usłyszenia. Utwór nad którym pracowałyśmy ciężko i długo. Nie tylko w trakcie prób, ale też w naszych domach. Nie było lepszego momentu na jego wykonanie, niż dzisiejsza Uroczystość. Nie jesteśmy w stanie opisać emocji w trakcie jego wykonania, ani tuż po. To chyba taka kwintesencja całego tego wyjątkowego czasu. Trudnego, ale jakże owocnego dla nas jako Chóru. Satysfakcja, którą czujemy do tej pory jest nie do podrobienia, nie do powtórzenia. Te chwile, kiedy spoglądamy na siebie tuż po takim wykonaniu, jak dzisiejsze wykonanie „Sogno di Volare” pokazują nam samym jak jest to dla nas ważne i jak nie umiałybyśmy bez tego żyć. To był wyjątkowy maj. Pełen radości, uśmiechu, spotkań i bliskości. Jak zawsze odliczałyśmy dni do każdej kolejnej próby i nie patrzyłyśmy na zegarek, aby jeszcze choć chwilę być razem. Wyjątkowy miesiąc, którego zwieńczeniem była dzisiejsza Uroczystość. Krótka, ale jakże obfita w modlitwę i emocje. Dziękujemy naszej Pani Dyrygent, Pani Joli, za tak profesjonalne szkolenie naszych głosów i szlifowanie naszych umiejętności, ale też za wiarę w nas i w nasze możliwości. Bez tej wiary i ciężkiej pracy nie byłybyśmy w tym miejscu, w którym teraz jesteśmy. Czujemy wdzięczność i dumę. Dziękujemy również Kubie, za akompaniament muzyczny w trakcie procesji, a także Państwu Wardawym za wsparcie techniczne i zdjęcia. Kolejny wyjątkowy dzień za nami i kończymy go z uśmiechem na twarzach.